Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luśkitadki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luśkitadki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Dla tych, którzy wolą jednak zaglądać tu, a nie na bloxa, mały short wakacyjny. Na znak, że cała nasza czwórka ma się dobrze i nadal pozostaje bohaterami rysunkowymi.

Mam nadzieję, że Wasze urlopy były udane i obfitujące w błogi stan nieróbstwa :)











poniedziałek, 15 czerwca 2015

Zamykam tryptyk azjatycki...

... zainteresowanych jego początkiem odsyłam dwa piętra niżej.

Przy okazji:

Tak, wiem że Sajgon leży w Wietnamie.

Tak, wiem że Sajgon nie nazywa się już Sajgon.

Tak, wiem gdzie leży Tokio.




 Dzięki Mężu za inspirację.

poniedziałek, 25 maja 2015

Korek


Łazienkowski spalony, Tadeusz zafascynowany zjawiskiem zatoru, sytuacja drogowa się zagęszcza...
Nie ratuje nas pozorne oddalenie od newralgicznych rejonów Warszawy. Mój syn raz pokochawszy zjawisko korka, codziennie po przebudzeniu zamienia nasz dom w skomplikowaną sieć nieprzejezdnych wielopasmówek...

czwartek, 28 listopada 2013

poniedziałek, 7 października 2013

poniedziałek, 13 maja 2013

Ekspedycja

To ja.

Ajm elajf.

Tylko trochę na urlopie. Od bloga i paru innych rzeczy. Skoro zwykłe wyjście na spacer stało się w ostatnim czasie ekspedycją, to cóż mogę powiedzieć o rysowaniu komiksów.

Póki co staram się wypracować portale czasoprzestrzenne, dzięki którym uda mi się coś tu czasem wrzucić. Dziś miałam szczęście...




czwartek, 21 lutego 2013

Paskudna zima

 Mogłaby się wreszcie skończyć.


Biedny Tadełko ledwie miesiąc nacieszył się domkiem i własnym łóżeczkiem, a już znów wylądował w w szpitalu - z zapaleniem płuc i zakażeniem układu moczowego. Skąd się te france przyplątały, Odyn raczy wiedzieć. Wróciliśmy do domu w sobotę, po 10 dniach w Domu Białego Kitla, i od tamtej pory mamy pełne ręce roboty - inhalujemy się, przyjmujemy baterię leków, odglutowujemy nos z pozostałości kataru i walczymy z czymś, co przywlekliśmy jako bonusik ze szpitala, a co najprawdopodobniej jest łagodną formą rotawirusa. Luśka też zaflumkana, że aż miło. Toniemy w chusteczkach higienicznych, które bardzo szybko robią się niehigieniczne. Mamy już potąd zimna i śniegu i infekcji. Chcielibyśmy wiosny, ciepła, kwiatków, motylków i długich spacerów pełnych słońca i tlenu. Ktoś wie, gdzie baluje wiosna i kiedy do nas przybędzie?

No, ale żeby nie było tylko narzekań i smutku, wrzucę coś z ostatnich kadrów sytuacyjnych.

Mamy nową wagę.

Już nic nas nie uratuje.


wtorek, 29 stycznia 2013

Newborn

Newborn już od ponad trzech tygodni gości wśród nas. Nosi dumne imię Tadeusz, je jak smok i drze się głosikiem disneyowskiej wiewiórki.

Lusia ogólnie zadowolona, Tadzia trzeba jednak nieco zabezpieczać przed nagłymi wybuchami siostrzanej czułości, objawiającymi się na przykład spazmatycznym ściskaniem za główkę, albo niekontrolowanym ciągnięciem za paluszki. Jak na razie deklaruje, że chętnie będzie dzielić się z nim swymi zabawkami, ale stanowczo protestuje przed obecnością Tadzia w jej prywatnej przestrzeni życiowej (raz, gdy położyłam go w jej łóżku, chcąc mieć wolne ręce i podać jej lekarstwo, zostałam srodze ofuknięta).
 
Przyzwyczajamy się powoli do sytuacji, że jesteśmy rodzicami dwójki potomstwa i że nocami krążymy jak zombi po domu, na przemian piastując młodszego i wysadzając na nocnik starszą. Ha. Na w pełni przespane 8 godzin przyjdzie nam jeszcze czekać całe lata.

A póki co i tak jest wesoło. I tematy do rysowania same się cisną. Tylko nie ma kiedy ich rysować...


Żeby nie było, że komiks bez nawiązań literackich - kto pamięta z jakiego to pamiętnego dzieła literackiego pochodzi Unkas?