poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wirus poniedziałku

Czasami mam wrażenie, że poniedziałek jest czymś w rodzaju zaraźliwej choroby. Ludzie rozprzestrzeniają go nawzajem między sobą, niekiedy niechcący, ale częściej złośliwie i z premedytacją. Symptomem poniedziałkowej choroby jest pogarszający się gwałtownie nastrój, owocujący przewrażliwieniem i agresją wobec świata oraz innych osobników z gatunku homo (podobno) sapiens. I nic nie pomaga, że obkłada się człowiek tabliczkami czekolady, słucha relaksującej płyty z odgłosami przyrody, przegląda albumy z najpiękniejszymi miejscami świata. Zawsze zjawi się jakaś zainfekowany typ, aby przekazać dalej tego depresyjnego bakcyla...

2 komentarze:

  1. A dziś piątek i przychodzą sami uśmiechnięci, co nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, że nie. Co za naród!

    OdpowiedzUsuń